W sobotę 5 kwietnia o godzinie 17:30 odbył się mecz 27. kolejki PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Śląskiem Wrocław a Motorem Lublin. Spotkanie po zaciętej walce obu ekip zakończyło się remisem, co dla wicemistrzów Polski oznacza coraz trudniejszą sytuację w kontekście utrzymania w rozgrywkach. Motor umocnił się natomiast w środku ligowej tabeli.
Pojedynek znakomitych napastników?
Pomimo faktu, że obie drużyny przed meczem dzieliło aż 10 pozycji w ligowej tabeli, ostatnie wyniki Śląska Wrocław oraz obfite w gole spotkania Motoru, mogły być zapowiedzią niesamowicie interesującego pojedynku. Było to również starcie dwóch napastników. Reprezentujący gospodarzy Assad Al Hamlawi w 4 poprzednich meczach znajdywał drogę do bramki rywala aż 5 razy. Z kolei Samuel Mraz z dorobkiem 13 goli był w gronie pięciu najbardziej bramkostrzelnych zawodników rozgrywek.
Pierwsza połowa dla Śląska
Pierwszy groźny cios wyprowadził Śląsk Wrocław, Piotr Samiec-Talar z odległości kilku metrów trafił w bramkarza Motoru. Odbitą piłkę zgarnął jeszcze Petr Schwarz, lecz on także nie był w stanie umieścić jej w bramce bronionej przez Kacpra Rosę. W 20 minucie meczu doskonałym podaniem w pole karne popisał się wspomniany wcześniej Samiec-Talar. Arnau Ortiz jednym kontaktem skierował piłkę do bramki nad bezradnym bramkarzem przyjezdnych.
Po 32 minutach gry Marcin Kochanek, arbiter spotkania, przerwał grę z powodu ograniczonej widoczności na boisku, spowodowanej oprawą meczową. Po upływie 3 minut spotkanie zostało wznowione. Od tego momentu to zawodnicy z Lublina przejęli inicjatywę w poszukiwaniu wyrównującego gola. Do gwizdka kończącego pierwszą część spotkania nie byli jednak w stanie wystarczająco zagrozić Rafałowi Leszczyńskiemu.
Motor odpowiada
Początek drugiej połowy meczu nie przyniósł zmiany wyniku. Ciągła walka w środku pola była dominującym obrazem tej części spotkania. Na pierwsze zmiany w składzie zdecydował się trener gości, Mateusz Stolarski. Sergi Samper oraz Mathieu Scalet w 59 minucie zameldowali się na boisku. Ten drugi chwilę później stanął przed szansą pokonania obrony Śląska, lecz jego strzał uderzył w słupek.
W 75 minucie kolejny zmiennik Motoru Lublin Mbaye Ndiaye skorzystał z zamieszania w polu karnym Śląska Wrocław. Obrońcy skupili się na powstrzymaniu Samuela Mraza, z czego skorzystał Senegalczyk umieszczając wybitą przez obrońców piłkę w siatce. Nie pozostawił szans Leszczyńskiemu i dał swojej drużynie upragnione wyrównanie.
Bez goli w końcówce
Liczne próby objęcia prowadzenia w końcówce meczu zarówno Śląska jak i Motoru nie przyniosły skutku. Mecz zakończył się remisem co dla ekipy z Wrocławia oznacza pozostanie na ostatnim miejscu w ligowej tabeli. Goście z Lublina natomiast umocnili się na 8 pozycji.
Śląsk Wrocław – Motor Lublin 1:1 (1:0)